Obserwatorzy

wtorek, 29 kwietnia 2014

Tusal 2014 (5)

Witam Was Serdecznie!!!

Dziś wpadam tutaj tylko na moment, dosłownie w biegu. To bardzo miłe, że do mnie zaglądacie, postaram się urozmaicić Tusalowy słoiczek następnymi przygodami mojej gromadki.
 Dziękuję za odwiedziny i miłe komentarze.


























Pozdrawiam ciepło.

niedziela, 13 kwietnia 2014

Leksykon strojów ludowych świata

 
Witajcie!
 
Dziś chciałabym Wam zaproponować pierwszą odsłonę leksykonu strojów ludowych pochodzących z różnych zakątków świata. Cyklicznie ( mam nadzieję, że uda mi się to raz w miesiącu...), zaprezentuję jeden ze strojów, opiszę jego elementy, przybliżę historię.
Bohaterką dzisiejszego spotkania jest lalka, która pochodzi z rejonów, w których obecnie mieszkam, z województwa świętokrzyskiego. Świętokrzyski strój kobiecy jest znamienny dla terenów ciągnących się po dwóch stronach wzniesienia Łysogór. Jest to najwyższe pasmo Gór Świętokrzyskich.
 Strój jest niezmiernie barwny i bogaty. Składa się on z bielunki, koszuli z marszczonymi rękawami, często z haftowanymi mankietami, z gorsetu najczęściej szytego z cienkiej wełny wykończonego zdobną baskinką, ze spódnicy gładkiej lub prążkowanej, oraz z pasiastego fartucha. Bardzo charakterystyczną cechą jest zapaska naramienna, którą w chłodniejsze dni, kobiety narzucały na ramiona lub głowę. Całość dopełnia chustka wiązana z tyłu, pod którą mężatki wkładały czepki, panny zaś ozdabiały włosy kwiatami. Przód zdobi sznur korali.
Ja mam takie korale, pochodzące ze stroju ludowego noszonego w dzieciństwie przez moją mamę. Całość, o ile dobrze pamiętam, stroju łowickiego, przepadła gdzieś w kolejnej przeprowadzce :(..
 i zostały jedynie te śliczne drobniutkie korale. Co ciekawe, są to korale wielobarwne i wykonane z cieniutkiego szkła tak jak bombki. Na szczęście potłukły się nieliczne, a całość zachowała się w bardzo dobrym stanie.
 
 
 
Od dawna intrygują mnie stroje ludowe. Ich kunsztowne wykonanie, kolory i różnorodność materiałów jest niesamowita.
 Stroje ludowe, są nadal żywą tradycją i formą podkreślenia przynależności regionalnej.
 
 
 
www.e-vive.pl



Podczas świąt i innych ważnych wydarzeń lokalnych można podziwiać je oglądając występy zespołów ludowych, lub odwiedzić Muzeum Wsi Kieleckiej, gdzie są udostępnione dla zwiedzających. Moja propozycja w szydełkowym wydaniu jest znacznie skromniejsza, choć bardzo pracochłonna.

 
  
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 

 
 
 

 
 

 
 
Następnym razem pokażę Wam lalkę w stroju łowickim.
Pozdrawiam bardzo serdecznie!!!

niedziela, 30 marca 2014

Tusal 4




Tusal, czwarta odsłona (4)

Nadszedł czas, na czwartą odsłonę słoiczka. Zanim jednak opowiem wam, co porabia moja drużyna, chciałabym serdecznie podziękować  za wszystkie  ciepłe słowa pod adresem moich, czasem bardzo dziwnych przedsięwzięć. Niezmiernie wam za te komentarze dziękuję, bo same dziewczyny wiecie jak to dodaje skrzydeł i co tu dużo mówić; jeszcze bardziej się chce.
Mój słoiczek powędrował dzisiaj w plener, a do środka ochoczo wskoczył Felek.
 
 
 
 
Potem, Zośka i Kuba pomagali nam w ogródku. W ruch poszły widły i grabie.
 

 
 Wiosna!,
 
 
Słońce! i na policzkach wiatr...

 
 
 
 
 
Ciii, zostawmy go w spokoju...,
 
 
 
A, mają też szalone pomysły!!!, niewiele brakowało, a....wpadliby do wody! Ani chybi zjadłyby ich kaczki!
 
 
 
Do następnego spotkania!

 
 
 
Serdecznie wszystkich pozdrawiam i zapraszam!
Pa!



 

sobota, 1 marca 2014

Tusal trzecia odsłona (3)

Tusal  2014

 
Witam Was Serdecznie!!!

Oto moja trzecia odsłona Tusalowego słoika. Zapełnia się w tempie ekspresowym!!!
 Dobrze, że Feluś zaczął udeptywać;) A swoją drogą, gdy robiłam dzisiejsze zdjęcia pomyślałam z trwogą: człowiek to jednak trochę z wiekiem dziecinnieje!:)
 
 Zresztą..., zobaczcie sami..
 Moja wesoła drużyna poszła  w plener, bo słonko wyciągnęło nas na spacer.
 
 
 

 
 
 
 
 
Na Zosię czekała dziś miła niespodzianka. Święto Kobiet, lada dzień, Zosiu to dla ciebie!!!
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 Zosia się spłoniła, troszkę zawstydziła..., 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
A tu, nasza kochana dwunastoletnia  Hava, którą trudno  wygonić z kadru, bo uwielbia być blisko ;)
 
 
 
Czas do domu, czas do pracy!!!  
 
 
 
Pozdrawiam wiosennie !!!
Pa!
 
 


czwartek, 30 stycznia 2014

Tusal 2014 (2)

Najwyższa pora na,... Drugiego Tusalowego posta !!! Mój słoiczek został udekorowany przede wszystkim szydełkowymi ozdobami; w tym przypadku trzema postaciami, które tworzą spersonifikowaną Tusalową Drużynę i one właśnie będą pomagały mi zapełniać słoiczek. Zosia, Kuba i Felek są niedużymi istotami, wykonanymi z różnych rodzajów włóczki oraz innych materiałów tj. filc czy jeans. Oo, no właśnie o was mowa. Nie wstydźcie się !Wychodźcie zza kotarki! Felka już znacie, z poprzedniego ”występu”. Jest bardzo drobniutki, chudzina można by rzec, ale ma złote serce i zawsze można na niego liczyć. Kuba to urwis na potęgę. Rozpiera go energia, a działa w myśl zasady ”krzywo, prosto, byle ostro”, jest nadzieja, że z tego wyrośnie?!... Zosia jest modnisią i bardzo wesołą dziewczynką, która śmiało idzie przez świat.











Kotarę zrobiłam z rozmaitych włóczek oraz nici, wykańczając brzeg ozdobną taśmą.

W moim słoiku jest jeszcze sporo miejsca, ale myślę, że i tak będzie trzeba ugnieść łyżeczką:) Do zobaczenia następnym razem i już pędzę do Was miłe Tusalowiczki, podziwiać wasze prace. Jestem podekscytowana, bo już po pierwszym zwiedzaniu waszych blogów, wiem, że tworzycie śliczne rzeczy. Pozdrawiam Agnieszka

środa, 22 stycznia 2014

Zimowe papugi











Dziś bez lalek, bo czas goni, a ja nie dokończyłam jeszcze Tusalowego słoiczka. Za to chciałabym wam opowiedzieć o moich przyjaciołach, których zawsze niecierpliwie wypatruję w okresie zimowym. Parę lat temu w białe zimowe przedpołudnie moja kilkuletnia córcia siedząc przeziębiona w domu, z zapałem obserwowała ptaki. Dokarmiamy je każdego roku, zresztą w mroźne i śnieżne zimy dokarmiamy, co się da; czyli koty, psy a dawniej również dziki. Tak więc miała, na co popatrzeć. Nagle rwetes olbrzymi i krzyki; mamo! przyleciały do nas papugi! Pomyślałam, że dzieci w wieku wczesnoszkolnym to jednak mają potężną wyobraźnię. - córciu, zastanów się. Papugi zimą? Oczywiście to niemożliwe, ale...im bliżej byłam kuchennego okna, tym wyraźniej widziałam...papugi! W tym momencie przypomniał mi się dowcip -mamo, mamo choinka się pali -nie mówi się, że się pali tylko, że się świeci -mamo, firanki też się świecą! Otóż to. W naszym dużym karmniku siedziały ptaki tak śliczne i kolorowe, że na pierwszy rzut oka rzeczywiście wyglądały na papugi. Te egzotyczne piękności to grubodzioby. Ptak ten pochodzi z rodziny łuszczaków i występuje praktycznie w całej Polsce, choć nie jest bardzo liczny. Ma gruby krótki dziób i ciekawe umaszczenie ( szczególnie samce). Jest dość duży i ma bardzo wymagającą dietę. Nie ma się co łudzić. Po okruszki do was nie przyleci. My ptakom sypiemy głównie nasiona słonecznika, bażantom i kuropatwom także niewykorzystane części włoszczyzny, ale jeśli chcecie zobaczyć w karmniku grubodzioba trzeba urozmaicić poczęstunek. Najlepiej zrobić mix z nasion lnu, słonecznika, dyni oraz orzechów. Ja dodatkowo wieszam coś ekstra. Smakołyk, który dobrze sprawdza się, gdy chcemy na krótko wyjechać zimą, a ptaki nie mogą przecież zostać ”na lodzie”. Oto mój przepis - wytopiona słoninka - nasiona - mrożone owoce dzikiej róży lub jarzębiny ( wcześniej zebrane) - orzechy
zdjęcie  z sieci
Tak długiego wpisu jeszcze nie zamieszczałam. Napiszcie proszę, może wy też macie upierzonych lub sfutrzałych(jest takie słowo?) gości. Pozdrawiam bardzo ciepło